© Tirol Werbung
© Tirol Werbung

Tyrolski marend


Na regionalne sery i wędzony speck podawane na drewnianej deseczce mówi się w Tyrolu "Tiroler Marend".

Powiedzmy sobie szczerze, z jakiej przyczyny moglibyśmy dobrowolnie jeść z tego samego talerza z którego korzystają nasi współbiesiadnicy? Dlaczego mielibyśmy się rozkoszować niekoniecznie tanimi produktami serwowanymi na prostej drewnianej desce kuchennej, jeśli w innych lokalach zazwyczaj jadamy z kosztownej porcelany? Czy lokal spełnia przyjęte standardy higieny? Te ostatnie pytanie zadali sobie także urzędnicy UE w Brukseli. Doszli oni do wniosku, że talerze w formie deski kuchennej używane w tyrolskich lokalach gastronomicznych powinny zostać natychmiast wycofane. Całe szczęście, że tego przepisu nie udało się im zrealizować. W przeciwnym razie stracilibyśmy dużą część jakże cennego kulinarnego autentyzmu.

Łatwo wytłumaczyć, dlaczego deski przez długi czas w tyrolskiej kuchni służyły jako talerze. Kiedyś były to deski, na których krojono słoninę, kiełbasę i ser w małe kawałeczki, które łatwo mieściły się w ustach. Wystarczyło postawić taką deskę na stół, dodać do tego kilka kromek domowego chleba i posiłek był już gotowy. Do czego miałby być potrzebny talerz?

Alpejscy gospodarze szybko zrozumieli, że taka forma konsumpcji jest bardzo dobrze przyjmowana przez turystów pochodzących głównie z obszarów miejskich. W prosty i przyjemny sposób oferuje im się to, czego tak gorączkowo szukają, spędzając urlop w górach. Jest to połączenie tradycji i alpejskiej wygody. Taka forma jednocześnie znacznie ułatwia pracę właścicielom alpejskich schronisk. Choć serwują oni codziennie wiele potraw, nie muszą się oni później przejmować, czekającą na nich górą naczyń do zmywania. Znaleziono więc idealne rozwiązanie, niosące korzyści dla obu stron.

Na dawnych deskach z zakąskami można było znaleźć słoninę, kiełbasę i ser. Z czasem zaczęły pojawiać się bardziej wyszukane smakołyki. Do dekoracji służyły świeże krążki cebuli, chrzan, zielenina, itd. W dzisiejszych czasach na stole pojawia się często kiełbasa ozorkowa, wątrobianka i mięso krojone w cienkie plasterki. Choć nie jest to już tradycyjna tyrolska deska zakąsek, tę nową i tę starą potrawę łączy zawsze jedna drobnostka, a jest nią właśnie deska. To ją chcieli nam odebrać urzędnicy z Brukseli! Niewyobrażalne!

Do góry
Newsletter

Prenumerata darmowego newslettera. Bądź na bieżąco i otrzymuj informacje z Tyrolu – Serca Alp.