Tradycyjne Aperschnelzen nie ma szczególnego związku z dniem 23 marca, oficjalnym początkiem wiosny. W niektórych regionach Tyrolu, w zależności od wioski, już wiele tygodni wcześniej rozbrzmiewają rytmiczne strzały z bata. Tym głośnym sposobem mieszkańcy Tyrolu wypędzają zimę i witają się z wiosną.
Obyczaj ten jest najczęściej pielęgnowany przez młodzieńców, którzy umawiają się w określonym miejscu i urządzają popisy w strzelaniu z bata. Umiejętność tę szkolą w trakcie wielotygodniowych zimowych ćwiczeń. Posługiwanie się biczem lub pejczem wymaga siły fizycznej, zręczności i wyczucia, gdyż strzały muszą być odpowiednio głośne i oddawane w ustalonym rytmie.
Słówko “aper” oznacza w jęz. niemieckim - bezśnieżnie, a w staroniemieckim “apir” to bez pokrywy śniegowej. Drugi człon nazwy to “schnalzen” - który odnosi się do strzelania z bata. W zapiskach z XIX w. tradycję Aperschnalzen tłumaczono jako: huczne powitanie topiącej śnieg wiosny, poprzez wystrzały z bata i pejcza.
Pejcz zwany w jęz. niemieckim Geissel , a w dialekcie tyrolskim Goaßl, składa się z krótkiego drewnianego trzonka oraz 3 – 4 metrowego, plecionego sznura nasiąkniętego tłuszczem zakończonego kawałkiem drewna lub żyłki, które podczas uderzenia wydają odgłos.
Młodzieńcy z wielką wprawą zataczają batem koła nad głową, a następnie przez szybki ruch w przeciwnym kierunku uderzają końcówką bata o ziemię, wydając charakterystyczny wystrzał. Najczęściej występują oni grupowo, uderzając w określonym rytmie raz po raz batem o ziemię. W ten sposób powstaje kanonada wystrzałów przypominająca staccato.
Dzięki tej tradycji powstała regionalna dyscyplina sportowa. W trakcie zawodów najlepsi “Schnalzer” zmagają się w grupach lub indywidualnie, udowadniając swoją zręczność.
Mieszkańcy Tyrolu mawiają, że im donośniejsze na powitanie wiosny są wystrzały z bata, tym skuteczniej zostanie przepędzona zima.