Najlepsze stacje narciarskie 2016/17


 

Odkryj 4 ośrodki narciarskie, które nasza redakcja szczególnie gorąco poleca tej zimy!

Stacje narciarskie, idealne dla każdego... Wydawałoby się, że trudno znaleźć w Alpach miejsca, w których dosłownie każdy może spędzić idealne, zimowe wakacje. W Tyrolu takich miejsc nie brakuje, a nasza redakcja wybrała dla polskich narciarzy 4 ośrodki, które cieszą się świetną opinią zarówno wśród rodzin z dziećmi, jak i miłośników sportowej jazdy na nartach. Każda ze stacji oferuje doskonałą infrastrukturę, różnorodność bazy noclegowej (od aparamentów po hotele 4*), gwarancję śniegu przez cały sezon oraz niedaleką odległość od polskiej granicy. Poznaj nasze wskazówki i rezerwuj swój zimowy urlop bezpośrednio u gospodarza!


1. Stubai, czyli „królestwo śniegu”


Stubai

Zaczęło się od zazdrości. Był początek lat 70. ub. wieku, kiedy dr Heinrich Klier odwiedził Ziemię Salzburską i zobaczył, jak prężnie rozwija się biznes turystyczny w Kaprun/Zell am See. Wszystko dzięki temu, że tamtejszy lodowiec Kitzsteinhorn został jako pierwszy w Austrii udostępniony dla sportów zimowych. Pan Klier pomyślał, że w Tyrolu też są piękne lodowce. Ba, jeden leży niecałą godzinę jazdy samochodem od Innsbrucku. W efekcie zimą 1972/73 na Stubaier Gletscher (obszar obejmuje aż pięć lodowców!) stanęły trzy wyciągi.

Z czasem Stubai stał się największym lodowcowym ośrodkiem Austrii, zwanym zasadnie „Królestwem śniegu”. Co ważne, prócz najczęstszych na lodowcach łagodnych tras, są tu miejsca trudniejsze. Godne polecenia są zwłaszcza zbocza przełęczy Daunscharte oraz łatwiejszy, a piękny, kocioł Fernau. Atrakcyjny jest zjazd z Schaufelspitze, najwyższego punktu stacji (gondola osiąga 3210 m n.p.m.) na poziom Eisgrat, a potem do Gamsgarten na 2620 m n.p.m. Można zresztą ruszyć dalej – choćby nieratrakowanym szlakiem Wilde Grub’n – do dolnej stacji Mutterberg (1721 m n.p.m.). I pokonać 1500 m różnicy poziomów!

Epokowym wydarzeniem jest uruchomienie tej jesieni trójlinowej (a więc odpornej na wiatr) gondoli 3S Eisgrat – w 11 minut wywozi gości z parkingu w dolinie na 2900 m n.p.m.! To najdłuższa tego typu kolej w Alpach – ma łącznie 4,7 km i 1200 m przewyższenia. Gondole zaprojektowali styliści ze studia Pininfarina (twórcy m.in. karoserii Ferrari F50 i Fiata Coupé). Przy okazji na bazie drogi powstałej do transportu materiałów budowlanych, wytyczono drugą – prócz Wilde Grub’n – trasę (3,9 km) do samej doliny. Już ratrakowaną.

Dumą Stubaier Gletscher jest też BIG Family Ski-Camp – świetnie wyposażona szkółka dla dzieci. Niby detal: każdy z taśmowych wyciągów poprowadzony jest – ze względu na silny czasem na lodowcu wiatr – w pleksiglasowym tunelu. Frajdy dostaczyć może – i to całej rodzinie – stok Big Family Fun Slope: ponad kilometr zakrętów, przeszkód i skoczni. Nastolatki wybiorą pewnie zlokalizowany na 3000 m n.p.m. (!) snowpark Moreboards. Zwłaszcza, że freestylowa branża ocenia go jako „mega” wyposażony.

Nie bez przyczyny Stubai w ostatnich latach cztery razy szczycił się laurem „najbardziej przyjaznego dla rodzin terenu narciarskiego w Alpach” przyznawanym przez ADAC (testowanych jest 1500 stacji!).

Drugą wiodącą grupą gości ośrodka są narciarze pozatrasowi. Powder Department Stubai proponuje m.in. mapy (także w wersji GPS i filmowej) piętnastu wariantów off route (oznakowanych, ale nieratrakowanych) w rejonie lodowca. A wiosną ze Stubaier Gletscher można zjechać off piste do sąsiedniej doliny Ötztal.

Zaprzyjaźnionym narciarzom miejscowi polecają też inne miejsce: Schlick 2000. Sądząc po przewodnikach, to stacja jak wiele innych. Tymczasem skalny masyw otaczający kocioł przypomina Dolomity, a układ grzbietów sprawia, że po opadach puch długo utrzymuje jakość. Schlick jest również ośrodkiem przyjaznym rodzinom: tutejszy Kinderland oferuje m.in. żłobek dla maluchów od trzeciego miesiąca życia.

Dr Klier może czuć się lodowcowym królem. Spółka Stubaier Gletscher Bahn, w której ma najwięcej udziałów, jest właścicielem kolejek na lodowcu, ale też… pozostałej infrastruktury. Do SGB należy ostatni odcinek drogi na lodowiec!

Plan tras, hotele i apartamenty, aktualne ceny skipassów oraz zniżki dla dzieci znajdziecie tutaj

Oficjalna strona ośrodka: www.stubai.at

2. Ski Juwel, czyli kameralne jest piękne


SkiJuwel

Obie stacje długo funkcjonowały oddzielnie. Dość powiedzieć, że polityczno-ekonomiczno-ekologiczne negocjacje nad ich połączeniem trwały aż 11 lat. Wreszcie w grudniu 2012 roku ruszyła kolejka gondolowa (pod nazwą Ski Juwel właśnie) na dzielącą je dotąd grań ze szczytu Schatzberg. Efektem jest ośrodek unikalny: bo choć Ski Juwel wskoczył do pierwszej dziesiątki największych tyrolskich stacji, to zachował zaciszny charakter.

Nie bez powodu Alpbach latami triumfowała w rankingach zacisznych kurortów (w kategorii „Małe, ale doskonałe” wyróżnił ją „ADAC Ski Atlas”, brytyjski „The Good Skiing” uznał za „najlepszy kameralny ośrodek w Europie” itd.). Nie ma tam mowy o blokowiskach – nawet największe hotele komponują się z krajobrazem i zwykłymi domami. I dobrze, bo najstarsze zabudowania mają ponad 400 lat (pierwsze zapisy o wiosce pochodzą z 1150 r.). Romantikhotel proponuje nawet pokój, w którym zachowano wystrój z XV w.! („Jest dość ciemny, lecz dzięki temu nastrojowy” – zachwalają gospodarze). Również życie w Alpbach toczy się dość sennie. Gospodarze są autentycznie życzliwi, a nie zdawkowo uprzejmi. Wieczory spędza się raczej nie na dyskotekach, a w lokalnych barach, gdzie ucztują też miejscowi.

Równie nieskażone cywilizacją jest Wildschönau. Należą doń malownicze i wysoko położone wioski Niederau, Oberau, Thierbach i Auffach – ze swoimi stokami oczywiście. Staromodna jest po części nawet infrastruktura: nie doświadczymy w Ski Juwel podgrzewanych krzesełek, a wciąż jest sporo orczyków – lecz i one tworzą nastrój, bo prowadzą przez piękne zakątki.

Co też ważne: jeździ się w sporej mierze po rozległych halach powyżej granicy lasu. Okolica słynie nadto z przednich stoków do jazdy terenowej – w miarę bezpiecznych pod względem lawinowym.

Istotne jest i to, że zważywszy na powierzchnię obszaru, ceny skipassów są mocno konkurencyjne. Specjalnością ośrodka są magnesy promocyjne: w niektórych okresach dzieci aż do 15 roku życia jeżdżą za darmo, w ramach akcji „odśwież swoje narty” organizowane są kursy dla tych, którzy po po przerwie chcą znowu zaznać radości zjazdów itd.

Ci, którym nigdy nie jest mało, mogą pojeździć nocną. Z Reitherkogel prowadzi trzeci co do długości (4 km) oświetlony – i to wydajnymi halogenami – stok w Alpach austriackich. Warto się też w Ski Juwel wyprawić się na skitoury, spróbować paralotni lub przejażdżki psim zaprzęgiem.

Na koniec dnia przy dolnej stacji gondolek Ski Juwel można skosztować przednich piw, które warzy tam w mini browarze „Kristal” Josep Moser. Ich nie dostanie się nigdzie na świecie.

Plan tras, hotele i apartamenty, aktualne ceny skipassów oraz zniżki dla dzieci znajdziecie tutaj

Oficjalna strona ośrodka: https://www.skijuwel.com/en

3. Sölden, czyli wielkie narty i gorące balety


Sölden

Reklamuje się także jako „najgorętszy punkt w Alpach” – a to z racji zabawowej atmosfery ośrodka, której służą dziesiątki barów i… kilka klubów gogo.

Gospodarze lubią najpierw prowadzić gości do najnowszej dumy: wybudowanych za 38 mln euro kolejek na Gaislachkogl, jeden z tamtejszych trzytysięczników. Najpierw ośmioosobowe gondole, osadzone na jednej linie, docierają na 2174 m n.p.m. Przepustowość sięga 3600 osób na godzinę, co jest rekordem w skali globu. Ze stacji środkowej na szczyt chętnych wiezie trzylinowa już 3S Bahn – najwyżej wjeżdżająca gondola takiej konstrukcji na świecie. Pokonanie obu odcinków – ponad 3 km o różnicy poziomów 1677 m – zajmuje 15 minut.

Kolej przedstawiana jest jako dowód, że Sölden to najbardziej technologicznie rozwinięta stacja zimowa Austrii. Otóż ostatnia podpora musiała mieć 50 m wysokości (podobnej długości jest ramię, na którym wiszą liny) i stać na wiecznej zmarzlinie, co wymagało uwzględnienia ruchów cechujących takie podłoże. Wyjściem okazało się podzielenie fundamentu na części i osadzenie go na ruchomych legarach – balans konstrukcji daje jej… stabilność.

Spośród górujących nad miasteczkiem szczytów trzy tysiące metrów, prócz Gaislachkogl (3058 m n.p.m.), przekroczyły również Tiefenbachkogl (3250 m n.p.m.) i Schwarze Schneid (3340 m n.p.m.). Specjaliści od marketingu nazwali je BIG3 i zasugerowali ustawienie na każdym platformy widokowej. Tą na Gaislachkogl jest dach restauracji Ice Q (nazwa pochodzi od kubistycznej formy: przeszklony lokal stylizowany jest na kostkę lodu). Ice Q stała się słynna jako miejsce akcji najnowszego filmu o przygodach Jamesa Bonda „Spectre”. Z kolei platforma na Tiefenbachkogl ostentacyjnie wisi nad urwiskiem. Najbardziej naturalna jest ta na Schwarze Schneid: aby się na nią dostać, trzeba… nieco podejść.

Za najbardziej spektakularny widok uchodzi Wildspitze, drugi co do wysokości szczyt austriackich Alp (3774 m n.p.m.), odległy od Sölden w linii prostej o 6 km. Skądinąd położona w odnodze Ötztal wioska Vent jest bazą dla tych, którzy chcą zdobyć go na skitourach. Tam też zaczęło się narciarstwo w dolinie: miejscowy ksiądz Franz Senn, zwany „proboszczem z lodowca”, ponad sto lat temu w sutannie pokonywał na nartach okolicę, ku oburzeniu wielu wiernych.

Za symbol narciarsko-snowboardowych możliwości Sölden, prócz samych przestrzeni, uchodzi skisafari BIG3 Rallye, którego etapami są trzytysięczniki Wielkiej Trójki. Pokonuje się nie tylko 50 km tras (uwaga: bywa wąsko), ale też 10 km (!) różnicy wysokości. Sławą cieszy się zjazd (15 km i 1880 m przewyższenia) ze Schwarze Schneid do doliny. Ikoną jest arena inauguracji Pucharu Świata, czyli nartostrada nr 31 na Rettenbach.

Również ci, którzy lubią wyzwania pozatrasowe, muszą być pod wrażeniem. Ot zjazd z Tiefenbachgletscher do Ventertal: 1800 m różnicy poziomów, a po drodze kociołki, płanie, rozmaite nachylenia i eskpozycje, a więc i rodzaje śniegu. Oraz cisza i brak tłumu. A freestyle’owców ściąga gigantyczny snowpark na Giggijoch (2450 m n.p.m.) – z instalacjami na każdy poziom.

Na uwieńczenie dnia obowiązkowa jest w Sölden buteleczka Zirberliquer, napitku z szyszek limby. Choć dla niektórych to ledwie początek apres ski – na przykład w barze „S’finale” (od „ski finale”): przy głośnym Tirol-polo i z tańcami na stole.

Plan tras, hotele i apartamenty, aktualne ceny skipasów oraz zniżki dla dzieci znajdziesz tutaj

Oficjalna strona stacji narciarskiej: www.soelden.com

Zajrzyj też na stronę 5 tyrolskich lodowców: www.lodowce.tirol.at

4. Alpy Kitzbühelskie


Kitzbüheler Alpen

Alpy Kitzbühelskie to nie stacja narciarska. To region we wschodniej części Tyrolu, który skupia największą na świecie ilość ośrodków narciarskich. Niedrogie noclegi w dolinach Brixental, Hohe Salve, Pillerseetal i St. Johann in Tirol to tylko drugi w kolejności argument, który przemawia na korzyść regionu. Kluczowe jest położonie dolin, które otaczają:

  • największy teren narciarski Austrii - stację SkiWelt Wilder Kaiser
  • dolinę Pillerseetal, której stacje narciarskie połączone są gondolą i wspołnym karnetem z ogromnym ośrodkiem Skicircus Saalbach Hinterglemm
  • najlepszą stację narciarską świata Kitzbühel-Kirchberg
  • oraz oferują bezpośredni dostęp do 4 przytulnych, rodzinnych stacji narciarskich

Trzeci, koronny argument przemawiający na korzyść regionu to skipass. AllStarCard to jedyny tego rodzaju karnet, który obowiązuje we wszystkich stacjach narciarskich w regione AlpKitzbühelskich i umorzliwia swobodne przemieszcznie się na nartach po wszystkich ośrodkach. Jeśli jednak nie zamierzasz zjechać prawie 3000km stoków ani korzystać ze wszystkich 1000 wyciągów, wtedy lepiej zaopatrzyć się w normalny skipass u lokalnego gospodarza.

Więcej informacji i rezerwacja noclegów tutaj

Oficjalna strona ośrodka https://www.kitzbueheler-alpen.com/pl/

Zobacz również


Do góry
Live Chat
Live Chat